Stajenny. Część trzecia - Jerzy Pietruszczak - Artykuły - myśli nasze zaplątane







Ostatnio dodane [ proza ]

stajenny. część piąta. [J. P.]
stajenny. część czwarta [J. P.]
stajenny. część trzecia [J. P.]
stajenny. część druga [J. P.]
stajenny. część pierwsza [J. P.]
samotna plaża [J P.]

Ostatnio dodane [ poezja ]

żonglerka [A. S.]
niepokorna [A. S.]
nostalgia [A. S.]
ludzki los [E. J.]
o ponownym znajdowaniu sensu [J. W.]
posłuchaj miły [A. S.]
gumisie [U. P.]
o zwyczajności [S. P.]
cicho sza... [A. S.]
noworoczne szaleństwo [M. K.]
za późno [A. P.]
prośba [I. N.]
gdzie jesteś [M. K.]
twoje oczy [M. K.]
zostałem dziadkiem [J. P.]
uparcie i skrycie [A. S.]
za późno na żal [M. K.]
list [M. K.]
polowanie [M. K.]
czyściec mój [M. K.]
ostatnia decyzja [M. K.]
własny dom [M. K.]
zawiodłeś [M. K.]
prawdziwa [U.P.]
majtki [M. B.]
je suis [M. B.]
samotność [M. F.]
przyspieszam kroku [A. S.]
zakochanie ? [A. S.]
czy już czas [J. W.]


wszystkie dodane ostatnio, a
nie uwzględnione tutaj teksty
dostępne są w archiwum


Warto przeczytać
-
-
-
-
-
-


Dźwiękiem zaplątani

Anna Łotysz
zwierzenia drewnianej róży


Krzysiek Banita Kargól
na śmierć mnie skazano

Krzysiek Banita Kargól
ostatni spacer


więcej zaplątanych w czytane i śpiewane słowa dźwięków pojawi się wkrótce w osobnej zakładce.


Ogółem online: 1
Gości: 1
Użytkowników: 0



Formularz logowania


Witaj, Gość · RSS 2017-02-25, 01:12
Główna » Artykuły » Jerzy Pietruszczak

Stajenny. Część trzecia


_______________________________________
Jego pasją są konie... Odważny, wysportowany, chwilami bardzo samotny. Pracuje okazyjnie jako stajenny w stadninie córki. Pomaga, wykonuje drobne naprawy. W wolnych chwilach dużo czyta i, jak sam mówi, "próbuje pisać". Oceńcie sami.





Stajenny. Część trzecia.

   - No, jak się czujesz Marylko? - zapytał stajenny swoją żonę podczas odwiedzin w szpitalu.
   - Troszkę lepiej. Na szczęście noga nie była złamana, tylko silnie potłuczona. Dostałam serię zastrzyków - przeciwtężcowy i przeciwkrwotoczne.
Dalsze długie leczenie będzie przebiegać w domu.
  - Jestem wykończona i obolała. Jutro wychodzę do domu - powiedziała.
   - No dobrze. Zdrowiej i o nic się nie martw. Jakoś
dajemy sobie z Dominiką radę bez ciebie - powiedział.
Stajenny nie chciał żony martwić, a więc nie powiedział jej, co wydarzyło się przy wczorajszym pojeniu koni. Córka pojechała do gminy załatwić kilka spraw. Został sam z siedmioma końmi.
  Był pogodny ranek. Promienie słońca nieśmiało pukały w okna. Woda z głośnym szumem płynęła do wiader.Słysząc to konie rżały głośno i nastawiały uszu.
Agresywny Lampi doskonale pamiętał, co się niedawno wydarzyło. Teraz, tupiąc kopytem, domagał się wody pierwszy.
  - Poczekaj, najpierw dostaną inne. Jeszcze nie twoja kolej - powiedział stajenny.
Gdy przechodził z pełnym wiadrem obok jego boksu, ogier wychylił się i złapał go zębami za ramię.
Zabolało. Stajenny pochylił się i postawił wiadro przy jego bramce. Ogier przyciągnął je do siebie i szybko wypił wodę.
Wałach w sąsiednim boksie uderzył tylnimi nogami w ścianę. Wyginając szyję wężowym ruchem, znienacka ugryzł go w grzbiet. Inne konie zakotłowały się w boksach uderzając kopytami w bramki.
   Stajenny zareagował natychmiast. Otworzył boks Lampiego, unikając zręcznie kopnięcia kopytem w puste wiadro. Płynnym ruchem stopy posłał je za siebie. Odepchnął napierające na niego zwierzę i zamknął bramkę.
Ogier nie dał za wygraną. Uderzył kopytem z całej siły w bramkę, chybiając nogę stajennego o włos.
   - Spokojnie. Jesteś niegrzeczny. Daj się napić innym - powiedział stajenny.
Następnie przyniósł wodę sąsiadowi młodego ogiera. Podstawił mu wiadro pod pysk jedną ręką, przytrzymując je tułowiem. Drugą ręką pieszczotliwie podrapał go za uszami.
Zwierzę parsknęło zadowolone

   Leczenie nogi Maryli trwało niemalże trzy miesiące. Niesamowicie silne uderzenie kopytem zmiażdżyło mięśnie uda. Olbrzymi krwiak w granatowym kolorze uniemożliwiał chodzenie nawet w pomieszczeniu. Opatrunki i zastrzyki w brzuch, wielokrotne punkcje i inne medykamenty pomogły w leczeniu. Do dziś pozostał dół w mięśniach wielkości pięści.

  




 

CDN
 

Powyższy tekst stanowi wyłączną własność autora i nie może być wykorzystywany i powielany bez jego zgody. ( Dz. U. 1994 nr 24 poz 83 z póź zm )
Kategoria: Jerzy Pietruszczak | Dodał: szalonykon (2014-02-06)
Wyświetleń: 520 | Komentarze: 2 | Rating: 0.0/0
Liczba wszystkich komentarzy: 2
1  
Wow... az
Mnie ciarki przeszly! Przypomniales mi historie jak bylam dziewczynka i wraz z kolezanka bawilysmy sie w
Chowanego na podworku u sadiada. Mieli konia, pasl sie na dworze, rwalysmy dla
Niego trawe i karmilysmy, na zmiane, ale kiedy kon wlasnie zajadl z mojej reki, kolezanka przyblizyla swoja, nie wiem czy myslal ze zabierze mu z geby czy co ale bardzo szybko zlapal ja zebami za piers... blizne ma do dzis.
Zwierzeta to sa zwierzeta,
Maja instynkt, moga odczuwac tak samo jak czlowiek strach etc az mnie wlasnie ciarki przeszly po przeczytaniu tego na gorze...
Pozdrawiam.

2  
Dziękuję IGUS za przeczytanie. Żadna proza nie odda bezpośredniego kontaktu ze zwierzęciem. W pracy z końmi ryzykuję za każdym razem. I wiem to. Gdybym się ociągał z decyzją nawet o ułamek sekundy - nie czytałabyś tej - prozy faktu.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
[ Rejestracja | Wejdź ]
Stwórz bezpłatną stronę www za pomocą uCoz