Ostatnio dodane [ proza ]

stajenny. część piąta. [J. P.]
stajenny. część czwarta [J. P.]
stajenny. część trzecia [J. P.]
stajenny. część druga [J. P.]
stajenny. część pierwsza [J. P.]
samotna plaża [J P.]

Ostatnio dodane [ poezja ]

żonglerka [A. S.]
niepokorna [A. S.]
nostalgia [A. S.]
ludzki los [E. J.]
o ponownym znajdowaniu sensu [J. W.]
posłuchaj miły [A. S.]
gumisie [U. P.]
o zwyczajności [S. P.]
cicho sza... [A. S.]
noworoczne szaleństwo [M. K.]
za późno [A. P.]
prośba [I. N.]
gdzie jesteś [M. K.]
twoje oczy [M. K.]
zostałem dziadkiem [J. P.]
uparcie i skrycie [A. S.]
za późno na żal [M. K.]
list [M. K.]
polowanie [M. K.]
czyściec mój [M. K.]
ostatnia decyzja [M. K.]
własny dom [M. K.]
zawiodłeś [M. K.]
prawdziwa [U.P.]
majtki [M. B.]
je suis [M. B.]
samotność [M. F.]
przyspieszam kroku [A. S.]
zakochanie ? [A. S.]
czy już czas [J. W.]


wszystkie dodane ostatnio, a
nie uwzględnione tutaj teksty
dostępne są w archiwum


Warto przeczytać
-
-
-
-
-
-


Dźwiękiem zaplątani

Anna Łotysz
zwierzenia drewnianej róży


Krzysiek Banita Kargól
na śmierć mnie skazano

Krzysiek Banita Kargól
ostatni spacer


więcej zaplątanych w czytane i śpiewane słowa dźwięków pojawi się wkrótce w osobnej zakładce.


Ogółem online: 1
Gości: 1
Użytkowników: 0



Formularz logowania


Witaj, Gość · RSS 2018-11-20, 01:39
Główna » Artykuły » Jerzy Pietruszczak

Biuro matrymonialne


_______________________________________
Jego pasją są konie... Odważny, wysportowany, chwilami bardzo samotny. Pracuje okazyjnie jako stajenny w stadninie córki. Pomaga, wykonuje drobne naprawy. W wolnych chwilach dużo czyta i, jak sam mówi, "próbuje pisać". Oceńcie sami.





Biuro matrymonialne

Stanęła w drzwiach.
- I co córuś? Odrobiłaś lekcje?
- Nie mamusiu. Te całki to taka nuda. Masakra. Co w tych szkołach uczą...
- A jest tatuś?
      Krytycznym wzrokiem spojrzała na bałagan panujący w kuchni. Niepozmywany stos naczyń piętrzył się w zlewozmywaku. Podłoga była pełna plam i widać było kurz. Kuchenka zachlapana tłuszczem lepiła się od resztek jedzenia. Wiadro na śmieci wystawało z niedomkniętych drzwi szafki. Już z daleka widziała leżące obok puste plastikowe butelki po mleku, pogięte opakowanie po nektarze bananowym. Dalej nie miała odwagi zaglądać.
- Tatuś mi powiedział, że idzie na jakąś degustację, bo to okazja.
      Westchnęła. No tak – pomyślała. -  Co ja w nim widziałam na początku naszego małżeństwa ?
Wówczas były romantyczne spacery we dwoje, wspólne wycieczki w góry z innym zaprzyjaźnionym małżeństwem. Mieli tylko jedno dziecko, które chętnie szło z nimi w plener i nocowali wspólnie w namiocie. Mała miała jak na swój wiek zdumiewającą kondycję, była ciekawa przyrody i nie odstraszały jej niewygody noclegu pod namiotem. Podziwiali razem gwiazdy a gdy zasnęła, kochali się. Podobnie postępowali ich znajomi, właśnie to drugie małżeństwo. Nie mieli dzieci i dlatego chętnie pomagali ich córce, a nawet czasami nosili ją na barana. Licencjat mąż jej zdobył za pieniądze mamusi. Za jej namową rozpoczął pracę zawodową i szybko się zniechęcił, oczekując, że pracodawca będzie go podobnie hołubić jak własna mamusia. Szybko stracił pracę. Na początku wcale go to nie zmartwiło. Żona była farmaceutką i kontynuowała tradycje rodzinne. Jej rodzice mieli znana firmę produkującą nie tylko leki , ale specjalizowali się w produkcji kremów kosmetycznych. W domu nie brakowało pieniędzy. Jej teściowa miała temperament choleryczny i była bigoteryjną dewotką.
- Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela – mawiała często na spotkaniach rodzinnych. Teść przeważnie milczał
      Trzasnęły drzwi. Jej pan i władca wtoczył się chwiejnym krokiem do mieszkania. Widać było, że wrócił już podpity.
- Wiesz, na tej degustacji to prawie nic nie podali do jedzenia. Jakieś krakersy, słone paluszki i owoce. Zgłodniałem porządnie. I jeszcze musiałem słuchać bzdetów – powiedział. - Tak się wkurzyłem, że chlapnąłem sobie później po piwku. Dawaj obiad. Co, jeszcze nie gotowy?
- Przecież wiesz, że pracuję prawie cały dzień – powiedziała ugodowo. A obiad był w lodówce.
      Jednak ręce jej się roztrzęsły i w pośpiechu rozlała trochę zupy. Pan i władca, nie czekając na obiad, wyłowił z lodówki dwie butelki piwa. Córka milczała. Prawie codziennie powtarzały się takie sceny.
A czytałam - pomyślała żona – następujące ogłoszenie. Gdzie to było? Nie pamiętam:

Bożena, 34, tłumacz. Pracuje w tłumaczeniach i uczy angielskiego. Jestem stuprocentową kobietą – ze wszystkimi tego konsekwencjami. Raz zdecydowana, innym razem całkiem...






Powyższy tekst stanowi wyłączną własność autora i nie może być wykorzystywany i powielany bez jego zgody. ( Dz. U. 1994 nr 24 poz 83 z póź zm )

Kategoria: Jerzy Pietruszczak | Dodał: szalonykon (2013-08-24)
Wyświetleń: 320 | Komentarze: 7 | Rating: 5.0/1
Liczba wszystkich komentarzy: 7
0 Spam
6 Banita  
Zgadzam się z Gosiakiem. Fajny kadr z życia, temat wart uwagi i "naświetlenia". Zgadzam się też, że tekst by pasowało ponownie "postawić na warsztat" bo warto by było nad nim popracować, poddać go ostatniemu szlifowi którego moim zdaniem potrzebuje. Też w pewnym momencie się pogubiłem:) Warto poprawić sposób narracji. To co do mnie "krzyczy" od pierwszego razu gdy tekst przeczytałem to zlewozmywak który występuje trzy razy w ciągu pięciu zdań... Trochę go tam za dużo. Poprawiłbym też miejscami interpunkcję i budowę zdań. To tylko takie moje uwagi przeciętnego czytacza, za krytykę ich nie uważaj smile

K.

0 Spam
7 szalonykon  
Krzysztofie oraz Maargo. Tekst edytowałem, zgodnie z waszymi wskazówkami. Miejcie jeszcze trochę cierpliwości. To przecież mój debiut.

0 Spam
5 Maargo  
...i nie odstraszały- jej (zauważyłam błąd)

Bardzo dobry temat i pomysł na miniaturowe opowiadanie. Jest w nim historia, można ją opowiedzieć , ale należałoby trochę popracować nad stylem tej opowieści. Ja czytając trochę się pogubiłam - uciekł mi gdzieś sens... Proponuję nad tym tekstem popracować, bo warto smile To jest fajny kadr z życia i świetnie wpasowuje się w cały cykl opowiadań "chwile". Pozdrawiam. smile

0 Spam
3 AniaWiecznieSteskniona  
Smutna to rzeczywistość, ale jakże często tak właśnie jest - jedno się stara, drugie tylko spija śmietankę, nie powiedziawszy nawet zwykłego"dziękuję".
Pozdrawiam:)

0 Spam
4 szalonykon  
Ania. A wystarczy tylko zwykły podział obowiązków w wypadku podmiotu literackiego. Ty gotujesz - ja zmywam. Ty przynosisz zakupy z samochodu do klatki schodowej - ja je wnoszę na któreś tam piętro do mieszkania. Ty idziesz do pracy - ja mam wolne i odprowadzam pociechę / pociechy do szkoły lub przedszkola. Przykładów można by mnożyć. W ten sposób nie oddalamy się smile od siebie a nasze drogi się krzyżują.

0 Spam
1 margo  
Ładnie się prezentujesz w prozie Szalonykoniu smile
Poruszasz trudny temat kryzysu w rodzinie. Kobieta okazuje się skałą, która utrzymuje tę kruchą budowlę...

0 Spam
2 szalonykon  
Kryzys w rodzinie polega na jednostronnej postawie partnera. I to wyłącznie jak super macho. Egoizm do imentu, chęć dogodzenia sbuie za wzelką cenę. I oczywiście zero empatii. Problem pijącego męża poruszały równiez media. Do napisania tej prozy faktu
zainspirował mnie artykuł, który ukazał się 15
sierpnia 2013 roku w Interii.pl. autorstwa Agaty
Passent, dziennikarki i absolwentki uniwersytetu
Harvarda pt: Ojciec we mgle.
Dziękuje ci za komentarz i przesyłam smile

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
[ Rejestracja | Wejdź ]
Stwórz bezpłatną stronę www za pomocą uCoz